Lion cz. III, czyli nowe szaty Króla Lwa
Mamy już nowy system, zastanawiamy się co nam nie zadziała. Tymczasem podziwiamy nowy wygląd, dostrzegamy zaledwie delikatne zmiany w GUI. Przy tym słyszałem najwięcej protestów i narzekań użytkowników:, „o ja za taką kosmetykę zapłaciłem?! Przecież to service pack dla Snow Leoparda 10.6 jest!”. Teraz sięgamy pamięcią wstecz, tak do Pantery 10.3, przypominając sobie 10.4 Tiger i w końcu 10.5 Leopard. Czy Apple wprowadzało jakieś wielkie rewolucje w GUI przez ten czas? Następowały drobne zmiany w wyglądzie systemu, ale przede wszystkim zwiększała się funkcjonalność. Wielkich rewolucji, takich jak między Win XP i Win Vista nie było, za taką rewolucję można uznać przejście z systemu Classic na OS X.
Owszem, jak się spojrzy na 10.3 i porówna z 10.6 to różnica jest ogromna, tylko że dzielą je 3 generacje systemu . Lew stał się bardziej minimalistyczny, szare ikony w Finder, znikające paski przewijania w aplikacjach itd. Podoba mi się ten kierunek, choć są tu pewne niekonsekwencje, np. ikona All My files: w sidebar szara, a w belce okna kolorowa.
Finderowi, który został całkowicie przepisany od nowa, wyszło to na zdrowie. Nie udało mi się go ani razu zawiesić, a użytkuję system na głównym komputerze od dnia jego premiery. Zmieniła się też filozofia pracy z plikami i aplikacjami, co najlepiej widać po sidebar.
All My Files uważam za genialne rozwiązanie. Przyznaję, że do teczki Documents czy Pictures bezpośrednio zaglądam coraz rzadziej. Pliki podane są bowiem w All My Files według kategorii i kolejności ostatniego użycia.
Nastąpiło całkowite przeszeregowanie, teraz, Użytkowniku, najważniejsze są Twoje pliki, następna w kolejce jest chmura, Twoja sieć, same urządzenia – komputer, dyski zostały przesunięte na sam koniec w hierarchii. Nie kłopocz się, co i gdzie, pozostaw to systemowi, zajmij się pracą lub baw się. Do czego tak naprawdę jest nam potrzebna wiedza, co system robi z plikiem? My chcemy mieć do niego jak najszybszy dostęp. Potrzebujemy zapewnienia, że jest bezpieczny i nieudostępniany bez naszej wiedzy. System ma być przezroczysty dla użytkownika, ma ułatwiać jego zadania.
Ze zmian funkcjonalnych w GUI najbardziej zauważalne jest odwrotne działanie paska przewijania. Chwila, jakie odwrotne?! Przecież tak jest prawidłowo. Takie było moje spostrzeżenie po 10 minutach przy 10.6.8, kiedy na prywatnym komputerze od miesiąca mruczał Lew w wersji deweloperskiej. Przestawiłem się w moment na ustawienia w 10.7 i są one dla mnie jak najbardziej naturalne.
Owszem, jak się spojrzy na 10.3 i porówna z 10.6 to różnica jest ogromna, tylko że dzielą je 3 generacje systemu . Lew stał się bardziej minimalistyczny, szare ikony w Finder, znikające paski przewijania w aplikacjach itd. Podoba mi się ten kierunek, choć są tu pewne niekonsekwencje, np. ikona All My files: w sidebar szara, a w belce okna kolorowa.
Finderowi, który został całkowicie przepisany od nowa, wyszło to na zdrowie. Nie udało mi się go ani razu zawiesić, a użytkuję system na głównym komputerze od dnia jego premiery. Zmieniła się też filozofia pracy z plikami i aplikacjami, co najlepiej widać po sidebar.
All My Files uważam za genialne rozwiązanie. Przyznaję, że do teczki Documents czy Pictures bezpośrednio zaglądam coraz rzadziej. Pliki podane są bowiem w All My Files według kategorii i kolejności ostatniego użycia.
Nastąpiło całkowite przeszeregowanie, teraz, Użytkowniku, najważniejsze są Twoje pliki, następna w kolejce jest chmura, Twoja sieć, same urządzenia – komputer, dyski zostały przesunięte na sam koniec w hierarchii. Nie kłopocz się, co i gdzie, pozostaw to systemowi, zajmij się pracą lub baw się. Do czego tak naprawdę jest nam potrzebna wiedza, co system robi z plikiem? My chcemy mieć do niego jak najszybszy dostęp. Potrzebujemy zapewnienia, że jest bezpieczny i nieudostępniany bez naszej wiedzy. System ma być przezroczysty dla użytkownika, ma ułatwiać jego zadania.
Ze zmian funkcjonalnych w GUI najbardziej zauważalne jest odwrotne działanie paska przewijania. Chwila, jakie odwrotne?! Przecież tak jest prawidłowo. Takie było moje spostrzeżenie po 10 minutach przy 10.6.8, kiedy na prywatnym komputerze od miesiąca mruczał Lew w wersji deweloperskiej. Przestawiłem się w moment na ustawienia w 10.7 i są one dla mnie jak najbardziej naturalne.
Jeżeli komuś taka opcja jednak się nie podoba, w System Preferences może to łatwo zmienić. Pojawiły się głosy, że znikające paski przewijania uniemożliwiają pracę z tabletem. Testowałem wczoraj Lwa z Wacom Intuos 4, pracuje się bez żadnego problemu, po podłączeniu tabletu półprzezroczyste paski są widoczne cały czas.
Bardzo estetycznie zintegrowany jest także tryb pełnoekranowy dla aplikacji, polubiony przeze mnie od razu w Safari, Mail i Pages.
Wymienione zmiany to tylko graficzny interfejs użytkownika, za nimi kryje się wiele nowych funkcji i usprawnień, niektóre z nich będą wymagały od nas zmiany przyzwyczajeń. Myślę, że szybko przestawimy się i powrót do poprzedniego systemu będzie kłopotliwy. Specjalnie nie opisałem tutaj nowych funkcjonalności poszczególnych programów dostarczanych razem z systemem, czy w pełni Findera wraz z Launchad i Mission Control. To w następnej części, która już niebawem i tym razem bez kilkudniowej przerwy.
Bardzo estetycznie zintegrowany jest także tryb pełnoekranowy dla aplikacji, polubiony przeze mnie od razu w Safari, Mail i Pages.
Wymienione zmiany to tylko graficzny interfejs użytkownika, za nimi kryje się wiele nowych funkcji i usprawnień, niektóre z nich będą wymagały od nas zmiany przyzwyczajeń. Myślę, że szybko przestawimy się i powrót do poprzedniego systemu będzie kłopotliwy. Specjalnie nie opisałem tutaj nowych funkcjonalności poszczególnych programów dostarczanych razem z systemem, czy w pełni Findera wraz z Launchad i Mission Control. To w następnej części, która już niebawem i tym razem bez kilkudniowej przerwy.

