Posterous theme by Cory Watilo

Filed under: portret

Kulturalne zdjęcia.

Lista zaległych wpisów w notesie rośnie, ciekawe czy się kiedyś doczekają na swoją kolej. Tradycyjnie zaczynam od końca, od niedawnej wizyty w Muzeum Narodowym w Krakowie na wystawie fotografii Wojciecha Plewińskiego. 

Kronika polskiej kultury ostatnich pięćdziesięciu lat. Mnie urzekło kilka portretów postaci z tzw. światka. Mrożek z firanką na głowie – cudowny absurd sytuacji. Leopold Tyrmand uchwycony przez rozbitą szybę w drzwiach – pewnie sam ją wybił. Mógłbym wymieniać dalej, jednak po co? Fotografie bronią się same, ale brakuje mi w wystawie opowiedzianej historii. Cieszę się, że fotografia trafia do takich instytucji jak Muzeum Narodowe, jednak ta wystawa w obecnej postaci pasuje bardziej do dobrej galerii. Tutaj oczekuje czegoś więcej, opowieści – narracji, której tu zabrakło. Klasyczny podział wystawy Portret, Akt, Portret kobiecy itd. Gdzie jest historia, kronika epoki, którą zapowiada wstęp Tomasza Fiałkowskiego? Fotografie Wojciecha Plewińskiego są dziełami sztuki i zasługują na wspaniałe przedstawienie, tutaj zamiarem było ukazanie ich w kontekście epoki, tylko kontekstu zabrakło. Kilka zdjęć narracyjnie było dla mnie nieczytelnych – niezrozumiałych. Dlatego zatrzymałem się przy Tyrmandzie i Mrożku, bo ich twórczość jest mi najbliższa, najlepiej znana. Portret Mrożka w firance zestawiony np. z „Tangiem”, czy Tyrmand z rozbitej szyby z jego felietonami o architekturze dla „Tygodnika Powszechnego”. Znam kontekst – historię, tym bardziej rozumiem geniusz kryjący się w zdjęciu. Przy niektórych zdjęciach mi tego kontekstu zabrakło*, szkoda. Wolałbym mniej zdjęć, a więcej historii. Tak, to piszę ja, wielbiciel obrazków. 
Mistrzostwa w operowaniu światłem i kadrem Wojciechowi Plewińskiemu nie można odmówić.  Dobre zdjęcie nie wymaga podpisu, zbiór fotografii jako opowieść o epoce w takim zestawieniu już tak, za dużo pokazane, za mało wyjaśnione. 
Wystawę obejrzeć trzeba. To są Zdjęcia, to jest Sztuka. Liczę, że młode pokolenie fotografów zobaczy piękno fotografii, nie dbając o historię. 

*częściowo wynika to z moich braków w wiedzy chociażby z historii teatru, a wystawa niestety nie pogłębiła mojej wiedzy, ani zbyt specjalnie nie zachęciła do drążenia tematu.